Legionowo. Wystawa grafiki komputerowej Zdzisława Beksińskiego

beksinski_grafika_P801

 

Jednym z najważniejszych w tym roku wydarzeń kulturalnych w Legionowie jest niewątpliwie wystawa grafiki komputerowej Zdzisława Beksińskiego, czynna przez cały listopad 2017 w siedzibie Miejskiego Ośrodka Kultury przy ul. Norwida 10. Można tu obejrzeć 31 prac stworzonych przez mistrza plastyki z Sanoka w latach 1999 – 2001, autoryzowanych przez twórcę, które udostępnił kolekcjoner z Giżycka, Dariusz Matyjas.
Ekspresją grozy i egzystencjalnego zadziwienia grafiki komputerowe nie ustępują dziełom Beksińskiego tworzonym technikami tradycyjnymi. Tak jak w obrazach kamień nie jest tu fundamentem, lecz ciężarem, dym nie zwiastuje ogniska, lecz zaduch oszołomienia, skała nie stanowi oparcia, ale otwiera przestrzeń grobu, twarz, jeśli już wyraża emocje, to grozę, zadziwienie i przerażenie własną deformacją.

Mimo nieprzystawalności Beksińskiego do naszych pełnych powierzchowności i oficjalnie radosnych czasów ten mroczny twórca ma jednak w Legionowie wielu wielbicieli, którzy już na pierwszym spotkaniu z mistrzem szczelnie wypełnili kameralną salę MOK, aby wysłuchać jego fantastycznych nowel i zobaczyć film biograficzny „Ostatnia rodzina”.

 

 

W sobotni wieczór 4 listopada pierwszy teatralny głos MOK-u – Walentyna Janiszewska – zinterpretowała perfekcyjnie dwa opowiadania Beksińskiego.

Pierwsze z nich, „Kronikarz wydarzeń II” jest dla malarza nietypowe – ukazuje go jako wnikliwego obserwatora polityczno-ideologicznych mitów obecnych w polskich życiu społecznym całego poprzedniego stulecia, nieunikającego zjadliwej ironii i gorzkiego humoru. Plastyk prezentując opis pola walki jako dymiącej miski szpinaku każe bohaterowi uczestniczyć w bezsensownych zmaganiach wojskowo-patriotycznej oligarchii z nieustannie przeważającym i bezgranicznie okrutnym wrogiem. Iluzja bohaterstwa sąsiaduje tu z nieusuwalnością głupoty.

Tekst drugi, „Manekiny”, to głęboka wiwisekcja psychicznego kalectwa współczesnego człowieka, który jedyną satysfakcję czerpać może z bliskiego, niemal erotycznego kontaktu ze sterylną skórą manekinów, pozbawionych „wad” ludzkich takich jak zapach, odgłosy i zmienność prawdziwego ciała. To wyzwolenie od brudu realnego istnienia zamyka drogę do bezpośredniego kontaktu człowieka z człowiekiem. Wizja jest brutalna i sugestywna, skonstruowana precyzyjnie i zarazem z estetycznym polotem.

MOK-owskiej mistrzyni słowa czytanego udało się utrzymać uwagę ponad sześćdziesięcioosobowej widowni (bez użycia mikrofonu!) na przekazie Beksińskiego; na niemal godzinę wszyscy wstrzymali oddech, aby na koniec nagrodzić czytającą rzetelnymi brawami.

Druga część spotkania – projekcja filmu „Ostatnia rodzina”, ukazującego perypetie życiowe malarza, jego syna Tomasza i najbliższej rodziny, musiała, siłą treści i reżyserskiej wizji, wzbudzić zadumę i namysł nad życiem tego nietuzinkowego i bardzo samotnego twórcy. Próba osiągnięcia równowagi między nijaką codziennością a grozą wewnętrznych wizji angażowała zarówno igrającego perwersyjnie z wyobrażeniami śmierci malarza, jaki też jego syna i żonę. Tytułowa ostatnia rodzina dąży ku nieuchronnemu spotkaniu ze zmurszałym murem archetypów umierania, każdy na swój sposób walczy o wydobycie możliwie najpełniej autentyczności pięknej chwili, bo tylko chwile dzielą każdego z nich od osobistej zagłady. Wśród obsesyjnych rytuałów, zamykających się z chrzęstem bram, balastu ciemności, grozy istnienia uzupełnianej przerażeniem przed nicością postać żony Beksińskiego urasta do wymiarów kobiety heroicznej, strażniczki niemożliwej normalności broniącej bytu rodziny przed natarczywym atakiem nieznanego.

To spotkanie było tylko początkiem. Przed nami jeszcze muzyczno-teatralizowany wernisaż w legionowskim ratuszu. A na co dzień 31 grafik mistrza z Sanoka eksponowanych jest w kameralnej sali legionowskiego MOK-u przez cały listopad. Wstęp na wystawę jest wolny – ale obarczony egzystencjalnym ryzykiem; każdy może spotkać się z Beksińskim – na własną odpowiedzialność.
Robert Żebrowski