Legion Legionowo. Nie wyglądało to dobrze (galeria)

legion-muks_69

Świetne wejścia Przemysława Lewandowskiego pod kosz i 24 punkty nie dały wygranej gospodarzom (ft. GP/MM)

Bardzo długo musieliśmy czekać na kolejne spotkanie Legionu Legionowo. W sobotę punktualnie o 12.00 podopieczni trenera Przemysława Raczyka podejmowali MUKS Piaseczno.

Obie drużyny sąsiadują w ligowej tabeli. Wyżej jest Legion o punkt, ale ma jedno spotkanie mniej rozegrane. W pierwszym spotkaniu w Piasecznie legionowianie odnieśli wysokie, dwudziestopunktowe zwycięstwo. Goście do Legionowa przyjechali w ośmioosobowym składzie.

Świetna pierwsza kwarta!

Początek spotkania to trzy celne rzuty osobiste Emila Postka z zespołu gości. W ogóle koszykarze z Piaseczna większość punktów w pierwszej kwarcie rzucili z linii rzutów osobistych (na 14 oczek – osiem celnych rzutów). Gospodarze zaś grali bardzo dobrze w ataku. Zdobywali punkty po ciekawych akcjach, a ich gra mogła się podobać. Po 10 minutach Legion prowadził zasłużenie 27:14.

Słabiutko w drugiej kwarcie

Legion drugą kwartę rozpoczął niemrawo. Goście wykorzystali to, że gospodarze z każdą minutą prezentowali się coraz gorzej. Brakowało dokładnych podań i przemyślanych akcji. Brakowało skuteczności. Dlatego też po 20 minutach koszykarze z Piaseczna zbliżyli się na 4 punkty. Po pierwszej połowie meczu na świetlnej tablicy widniał wynik 42:38.

Poprawili grę i wynik

Kolejna, trzecia kwarta była lepsza w wykonaniu miejscowych. Może nie była tak dobra jak pierwsza, ale dorobek punktowy gospodarzy poprawił się i wynosił po 30 minutach 12 oczek więcej niż goście. Nic nie zapowiadało, że Legionowi może stać się krzywda.

Ambitne Piaseczno mogło wygrać w regulaminowym czasie

MUKS nie miał nic do stracenia. Grał odważnie, nie bał się rzucać zza linii rzutów za 3 punkty i z każdą minutą zbliżał się do Legionu. Na niespełna 4 minuty przed końcem spotkania goście przegrywali 78:84. Koncertowo rozegrali końcówkę rywalizacji. Gdyby ich najlepszy rzucający Kamil Banowicz w tym czasie lepiej rzucał osobiste nie doszłoby do dogrywki. A tak w ostatniej minucie Piaseczno wyszło na prowadzenie 89:84! Chwilę potem Marcin Teklak trafił za trzy (87:89). Banowicz rzucił tylko jednego osobistego, a w ostatnich sekundach „trójkę” dołożył Lewandowski, dającą dogrywkę.

Słabiutka dogrywka

Dodatkowe 5 minut gry nie ułożyło się po myśli Legionu. Ten już na początku musiał gonić rywala, bo MUKS prowadził już 95:90. Na ten wynik wpłynęły nieudane wejścia pod kosz rywala i niepotrzebne straty. Legion ryzykował jednak rzutami za 3 punkty. Trafił Mateusz Zawistowski i Maciej Niedbalski. W ostatniej minucie piasecznianie wyszli na prowadzenie 99:96 po celnym rzucie Banowicza. Szybko odpowiedział Zawistowski, a przy rzucie był faulowany, więc dołożył punkt z rzutu osobistego. Legion na 9 sekund prowadził 100:99. Goście w ostatniej akcji wykorzystali gapiostwo w obronie. Rzut rywala został zablokowany, ale nie było komu zebrać piłki. Z prezentu skorzystał Nikodem Sarosiak i dał zwycięstwo drużynie z Piaseczna.

KS Legion Legionowo – MUKS Piaseczno 100:101 po dogrywce (27:14, 15:24, 30:22, 18:30, 10:11)

KS Legion Legionowo: Lewandowski – 24, Zawistowski – 18, Teklak – 17, Powierża – 9, Niedbalski – 9, Mikos – 7, Łopaciński – 6, Kosiński – 4, Kostecki – 4, Piasecki – 2, Pawłowski, Bandurski.