Dzisiaj

18°C
ciśnienie 1012 hpa,

Jutro

20°C
min. 16°C, maks. 20°C
ciśnienie 1012 hpa,
Poziom zanieczyszczenia powietrza:Pył zawieszony PM 2.5: 1.2 µg/m3 (5% normy)Ozon gazowy (O3): 41.64 µg/m3 (35% normy)Dwutlenek siarki (SO2): 6.9 µg/m3 (2% normy)Dwutlenek azotu (NO2): 9.9 µg/m3 (5% normy)

W krainie łagodnych olbrzymów: Rozmowa z właścicielką hodowli dogów niemieckich w Skierdach

Fot.Olga Dyżakowska2

Rozmowa z Joanną Mróz-Gabrysiak, prowadzącą hodowlę dogów niemieckich „Z Kuźni Napoleońskiej” w Skierdach.

Dogi niemieckie kojarzą mi się ze strachliwym Scooby-Doo, ale również z dostojnym Fernandem Wspaniałym z książki Ludwika Jerzego Kerna. Która z tych postaci wierniej przedstawia naturę doga?

Zdecydowanie Ferdynand. Na pewno zdarzają się też egzemplarze niezbyt lotne i tchórzliwe, ale te psy, z którymi mi dane było obcować, były myślące, oddane i bardzo nastawione na człowieka. Dogi mają zrównoważony charakter i wysoki próg agresji, co znaczy, że trudno jest je wyprowadzić z równowagi. Są przyjacielsko nastawione do ludzi i zwierząt, ale swojego terytorium bronią. Dogi to psy inteligentne. Szybko się uczą, ale swoją inteligencję, jeśli nie jest ukierunkowana, potrafią wykorzystać w sposób, który zadziała ze szkodą dla człowieka.

Jakie było przeznaczenie tej niezwykłej rasy?

Przodkowie dogów pilnowali karawan, a w Europie byli wykorzystywani do polowań na grubego zwierza. Stąd zwyczaj cięcia uszu – części ciała najbardziej narażonej na uszkodzenia. Obecnie jest to zakazane, nie można również psów z kopiowanym uchem pokazywać na wystawach. Dog niemiecki nigdy nie był częścią psiej sfory, ale bliskim towarzyszem człowieka. Dogi widywano na arystokratycznych dworach, choćby u boku austriackiej księżnej Sisi lub kanclerza Bismarcka.

W jaki sposób dogi niemieckie pojawiły się w pani życiu?

Miałam to szczęście, że mój mąż, Janusz Gabrysiak, oprócz wielu innych zalet miał tę najważniejszą – był psiarzem i właścicielem hodowli „Z Kuźni Napoleońskiej”. Nawiasem mówiąc, pierwszy miot z tym przydomkiem urodził się już ponad 45 lat temu.

Dogi towarzyszyły naszej rodzinie od samego początku i w domu i w pracy. Pracowaliśmy z młodzieżą uzależnioną i tzw. trudną. Było to zajęcie bardzo obciążające, a dogi działały jak balsam na duszę. Pracowały również jako dogoterapeuci.

Wiele lat mieszkaliśmy w 30-metrowym mieszkaniu na warszawskim Żoliborzu z dwiema dożymi sukami. Tu rodziły się nasze pierwsze mioty. „Z Kuźni Napoleońskiej” była więc taką hodowlą z kawalerki.

Nie mogę się doczekać, kiedy pani opowieść przeniesie się do Skierd.

Do Skierd trafiliśmy również dzięki dogom. Przyjeżdżaliśmy do Suchocina do zaprzyjaźnionego hodowcy tej rasy i tak odkryliśmy tę okolicę i stary wiejski dom otoczony ogromnym sadem. Znaleźliśmy tu nasze miejsce na ziemi. Mąż sadził drzewa, wciąż powoli remontowaliśmy stary dom. Mąż, z natury społecznik, angażował się również w aktywność na rzecz gminy. Psom też się spodobało – duży ogród i, co ważne, blisko do wału wiślanego, wymarzonego miejsca na długi spacer. Mieszkam tutaj od ponad 20 lat, a od dziesięciu lat zajmuję się moją psią pasją w pojedynkę. Teraz mieszkają tu ze mną cztery dorosłe suki i młodzieniec Majeranek.

Jak mieszka się w towarzystwie takiej gromadki dogów? 

Są zawsze tam, gdzie ja. W każdym pokoju mają przygotowane posłanie. Wspominałam o ich zaletach, ale potrafią też być kłopotliwe. Są wielkie, nieuważne, potrafią coś strącić ogonem, a do tego się ślinią. „Glut-ściereczka” to podstawowe wyposażenie dogarza.

Nie ukrywam, że mieszkając z pięcioma tak dużymi zwierzakami muszę wkładać sporo wysiłku, by mój dom był domem człowieka, w którym mieszkają psy, a nie odwrotnie. Młode dogi wymagają też dużych ilości wysokiej jakości pożywienia, bo rosną w zastraszającym tempie. Waga urodzeniowa szczenięcia to około 600-700 gramów, a sześciomiesięczny szczeniak waży 40-50 kilo. Poza tym, ze względu na silny charakter, młode psy wymagają dużo uwagi i konsekwencji ze strony opiekuna. Dogi są więc rasą wymagającą, a ich hodowla nie jest sposobem na utrzymanie. Nie mam jednak wątpliwości, że warto – psy rekompensują wszystkie niedogodności i wysiłek. Mam poczucie, że bilans jest na plus.

Efekty pani wieloletniej pasji są doceniane zarówno w Polsce jak i na świecie. Które z osiągnięć są dla pani najważniejsze? 

Jestem bardzo dumna z tego, że „Z Kuźni Napoleońskiej” od pięciu lat z rzędu zyskuje tytuł najlepszej hodowli dogów niemieckich żółtych i pręgowanych w Polsce. Pochwalę się jeszcze, że wszystkie mieszkające ze mną zwierzaki mają tytuł Championa Polski, a siedmioletnia obecnie Faramuszka jest Zwyciężczynią Świata. Moje dogi są nie tylko piękne, ale również mądre. Jedna z suczek – Karambola, jest certyfikowanym dożym terapeutą. Pracuje zarówno z dziećmi jak i osobami starszymi.

Jakie są pani kolejne plany i marzenia?

Jestem nieuleczalną optymistką i zawsze patrzę przed siebie, a nie wstecz. Przede wszystkim mam nadzieję, że zachowam siłę, zarówno fizyczną jak i psychiczną, aby moja doża pasja trwała jak najdłużej.

Dziękuję za rozmowę.