Dzisiaj

20°C
ciśnienie 1015 hpa,

Jutro

27°C
min. 20°C, maks. 27°C
ciśnienie 1018 hpa,

Sprzedawcy oszukują w Legionowie! Historia aut „bezwypadkowych”

Komentowanie wyłączone
gazetapowiatowa.pl 1

Auta importuje się w naszym kraju od wielu lat na ogromną skalę i nie zawsze cały proces wygląda tak, jak to sobie wyobrażamy. W tym artykule rzucimy trochę światła na cały proceder i przyjrzymy się faktom.

Szczere słowa importera i handlarza samochodów z Niemiec przybliżą nam, czym faktycznie jest auto wystawione na sprzedaż. Auto od zakupu za granicą do momentu, w którym trafia w ręce nowego właściciela, przechodzi wiele zabiegów

Przede wszystkim handlarze szukają aut zużytych, po stłuczkach i wypadkach, które nie mogą już przejść badania technicznego w swoim kraju, dlatego ich wartość jest już minimalna. Bardzo korzystnie sprzedaje się takie auta jako tylko na eksport, a hadndlarze tylko na to czekają, stąd właśnie biorą się „okazje” na rynku wtórnym. Duży przebieg? zużyte wnętrza? Stłuczka? Wypadek? Na wszystko są sposoby.

Jak wygląda transport takiego auta do kraju?

Auta, które trzymają się w jednym kawałku, czyli te w lepszym stanie wwożone są najczęściej na lawetach. – Trzeba znaleźć konkretne ogłoszenie – im bliżej granicy Polski, tym lepiej, bo koszty jazdy autostradą są wysokie – mówi sprzedawca.  Najtaniej w przeliczeniu na jedno auto jest przywieźć po kilka sztuk, 8 albo 9 na przyczepie doczepionej do ciągnika siodłowego, czyli na tzw. lorze. Pozostałe auta w kawałkach trafiają przez granicę zapakowane na autach dostawczych. Taki egzemplarz niedługo w ogłoszeniu uzyska status „bezwypadkowego”, ale po drodze czeka go cała seria napraw i zabiegów, które odmienią żabę w przystojnego księcia, który ma zachwycić potencjalnego kupca. I tak zaczyna się cała akcja i rzeźbienie za pomocą szpachli, młotka i włókna szklanego a na końcu lakieru. Tak oto robi się „bezwypadkowego” w Legionowie.

Jak handlarze ułatwiają sobie życie?

Powszechne praktyki to szukanie popularnych kolorów nadwozia, co nie komplikuje w znalezieniu używanych części blacharskich. Często kupuje się używane reflektory, żeby nie wyglądały zbyt świeżo etc. Mechanik kupuje części na okolicznej giełdzie nie zawsze koniecznie pasujące do tego konkretnego modelu – ma działać, przynajmniej przez jakiś czas.

Kolejny etap przygotowań samochodu na sprzedaż to mycie silnika i pranie tapicerki, bo klient kupuje oczami, więc samochód musi przyciągać wzrok. Wnętrze samochodu jest równie ważne, co karoseria. Wymiana gałki zmiany biegów z aut sprowadzonych z Anglii na części, kierownica z pęknięciami po wybuchu poduszki powietrznej nadaje się do wymiany, albo się ją obszywa skórą na nowo i gotowe. Wymiana siedzeń na mniej zużyte, to wszystko zabiegi mające sprawić wrażenie, że auto jest mniej zużyte i bardziej sprawne, to iluzja oczywiście.

Cofanie liczników  i podrabianie książek serwisowych to już standard

Cofanie licznika jest ogólnodostępne i tanie zarazem, bo jak mówi sprzedawca, Polscy klienci nie są w stanie zaakceptować tego, że w Niemczech albo we Francji samochody z silnikiem diesla pokonują dużo dłuższe dystanse w kilometrach niż to się dzieje w Polsce.

Kolejny motyw to fałszowanie książki serwisowej, które dzieje się nagminnie, bo nie stanowi dla handlarza żadnego problemu. Książki kupuje się na aukcjach internetowych, a wielu właścicieli autokomisów ma na wyposażeniu stosowny zestaw pieczątek. Jeśli sprzedawca umiejętnie potrafi usunąć strony z książki, na których przebieg jest inny niż ten „po korekcie”, dochodzenie do prawdy będzie dużo trudniejsze.

Potem jeszcze parę dobrych zdjęć, bo potem klient jest bardziej skłonny obejrzeć auto osobiście.

Jak widać, bardzo dużo wysiłku wkłada się w wizualne wrażenie jakie auto robi na potencjalnym kliencie. Co do sprawności takiego samochodu po wyjechaniu z komisu, to bywa różnie. Oczywiście na początku auto musi jeździć, ale już w niedługim czasie nowy właściciel będzie miał okazję się przekonać, że czekają go spore wydatki.

Podejmując decyzję o zakupie samochodu używanego, robimy to na podstawie informacji dostarczonych nam przez sprzedawcę.

Kiedy podejmujemy decyzję o zakupie auta używanego, sugerujemy się najczęściej informacjami dostarczonymi przez sprzedawcę, czyli osobę zainteresowaną zbyciem. Sformułowania typu „świeżo sprowadzony”, „bezwypadkowy”, które często słyszymy w słuchawce telefonu, najczęściej mijają się z prawdą, ponieważ pojazdy te doświadczyły poważnych uszkodzeń, w czasie których niejednokrotnie naruszona została konstrukcja nośna.

Co to oznacza dla potencjalnego klienta?

Cały kłopot w tym, że taki pięknie przygotowany samochód na sprzedaż nie będzie już nigdy bezpieczny! Dlatego że niejednokrotnie została naruszona jego konstrukcja nośna, czego konsekwencją jest fakt, że przy najbliższej kolizji auto może zgnieść się bez problemu. Podobnie jak kartka papieru zgnieciona raz, nawet rozprostowana, traci już bezpowrotnie swoją wytrzymałość, przy kolejnym nacisku, zgniecie się bez oporu przy użyciu dużo mniejszych sił.  Mechanicy odcinają zmiażdżone elementy, spawają progi, ćwiartki, nawet całe dachy. Te procedery są bardzo powszechne. Co to oznacza dla pasażerów? Po prostu duże zagrożenie w czasie jazdy. Takie samochody dodatkowo mają wystrzelone poduszki powietrzne, o czym kupujący nie wiedzą, bo łatwo oszukać sensory i robi się to powszechnie.

Trudno się dziwić, że badania i statystyki pokazują smutną prawdę. Wg badań Europejskiej Komisji Transportu jako kraj jesteśmy na 5. miejscu wśród 28 krajów pod względem wypadków śmiertelnych w Unii Europejskiej a aż 4 razy więcej osób zostaje sparaliżowanych na całe życie!

Oczywiście każdy samochód można naprawić, by był bezpieczny, jednak takie fachowe podejście niesie ze sobą dużo większe koszty, a porządnie naprawiony samochód byłby droższy niż jego rynkowa wartość. Handlarze po prostu nie wydają na remont auta więcej niż mogą na nim zarobić. Takie podejście to nieuczciwość wobec nabywcy.

Jak się chronić przed oszustwem?

Po pierwsze założyć, że sprzedawca nie chce dzielić się z nami prawdziwymi faktami na temat tego samochodu, o rzetelną informację musimy postarać się sami. Bardzo ważne, by znaleźć odpowiedź na pytanie; czy auto uległo wypadkowy, jeśli tak to jakiemu? Ważne, by odpowiedzi tych szukać w źródłach niezależnych jak Autoraport.pl, gdzie po wejściu na stronę wystarczy wpisać numer VIN pojazdu, którym jesteśmy zainteresowani.

Numer VIN jest wybity w samochodzie w kilku różnych miejscach, jest on też widoczny w dokumentach. Wszystkie numery VIN muszą być takie same. Sprzedawca powinien udzielić tej informacji bez oporu potencjalnemu kupcowi i jeśli z jakichś powodów próbuje ukryć numer VIN, to już samo w sobie jest podejrzane i lepiej odpuścić sobie zakup tego egzemplarza.


Historia samochodu z niezależnego źródła to klucz do bezpiecznego zakupu

Znajomość historii samochodu ułatwi nam świadomy jego zakup. Nie często kupujemy samochód – jest to jeden z droższych wydatków w naszym życiu i warto zadbać, by był bezpieczny. Znając przeszłość samochodu stawiamy się także w korzystnej sytuacji przy negocjacji ceny za auto. Nie ufajmy informacjom, które przekazują nam zainteresowani zbyciem sprzedawcy, sprawdzajmy je sami. Teraz jest to bardzo łatwe dzięki Autoraportowi, nie musimy nawet wychodzić z domu, a informacje tam dostępne pochodzą jedynie z niezależnych źródeł.

Oczekujesz, by auto, którym będziesz jeździł i woził swoją rodzinę, w razie kolizji ochroniło kierowcę i pasażerów? Już raz zgniecione auto może nie spełnić tego wymagania. Nie ryzykuj zdrowia a może nawet życia swojego i swoich bliskich. Nie daj się oszukać, sprawdzaj historię samochodu.

Podziel się tą informacją ze znajomymi

Facebook
Google+

komentarze: 33

  1. Ja znam przypadek naszego z osiedla oszusta co sprzedaje auta. Kobieta kupiła igłe, a jak auto miało kolizje i się złamało w pół ledwie z życie uszła a kolizja była dosłownie lewy błotnik i zdeżak. Auto „bezwypadkowe” było po szkodzie całkowitej, spawana była cała fura w połowie i tak mocno zeszlifowane że puściły spawy. Ja bym gościa na samo dno pociągnął.

    • Nic bys nie zrobil.

  2. masakra ten proceder jest coraz bardziej powszechny wszędzie. „Historia auta” książka serwisowa to już chyba najłatwiejszy patent do obejścia. Za każdym razem jak kupuję auto albo ktoś z znajomych to jestem pełny obaw. Powinni wszyscy oszuści odpowiadać własnym majątkiem i majątkiem całej rodziny. A tzw Squadaki to już masakra. Lepiej chyba kupić nowe auto ale i tu pewności nie masz czy czasem z lawety nie spadł.

  3. Niestety Polski rynek samochodów używanych przypomina pole minowe a zakup sprawnego i nieuszkodzonego wcześniej pojazdu to prawdziwa loteria. Pierwszą rzeczą, jaką należy wykonać to weryfikacja numeru vin w firmie, która wystawi nam pełen raport o pochodzeniu i historii pojazdu.
    Ja skorzystałem z usług Autoraport.pl, która z czystym sumieniem mogę polecić.

  4. jak to mówią polak polakowi polakiem.

  5. Jestem zbulwersowana! Teraz to już nie wiem czy samochód który kupiłam jest bity 1 czy 10 razy ;/ Dobrze że piszecie o numerze VIN – ja np wcześniej o tym nie słyszałam.

  6. u mnie już wiele znajomych miało mega problemy po zakupie samochodu, gdyż zostali oszukani, jeśli tylko jest możliwość sprawdźmy samochód przed zakupem wszelkimi sposobami, tacy ludzie nie mogą się bogacić na takich oszustwach

  7. na autobaza.pl mają jeszcze dane o wypadkach, warto odwiedzić kilka stron i przed zakupem zaopatrzyć się w komplet raportów, włącznie z tym z CEPIK’u

  8. Bardzo dobry artykuł, Kupując auto z drugiej ręki warto dobrze prześledzić jego historie. Dobrze również mieć wsparcie kogos zaufanego kto bez problemu rozpozna klepane auto

  9. Tak się sprawy mają nie tylko w Polsce, ale i na całym świecie.
    Kupujący takie auto widzi tylko to co jest pozytywne, wszystko inne jest ukryte w środku takich aut. Jednak ciężko jest się przed tym chronić, uwierzcie.
    W mojej okolicy także są sprzedawcy którzy sprzedają niby bezwypadkowe auta które rozlatują się po max. miesiącu.
    Artykuł jest pomocny i godny przeczytania, może was uratować przed niechcianym zakupem.

  10. Po przeczytaniu tego jestem w szoku. Dobrze, że ktoś to opisał. Swoją drogą, świetny artykuł 🙂 To bardzo przykre i dołujące zarazem, że człowiek człowieka tak oszukuje byleby zarobić te kilka złotych więcej… Mam nadzieję, że odpowiednie organy zajmą się takimi oszustami. Won do pierdla!!!

  11. Warto :przed kupnem samochodu sprawdzić jego pochodzenie w specjalnych programach jakie posiadają sprzedawcy pojazdów, nie kupuj kota w worku bez uprzedniej konsultacji z nimi.Będziesz miał pewność iż samochodzik, nie stuknięty i nie podebrany. Sprawdzaj pojazd zawsze w niezależnym zakładzie.

  12. Brutalna prawda jest niestety taka że dajemy się oszukiwać na własne życzenie
    W Polsce pokutuje mit że kilkunastoletnie auto ma mieć przebieg do 150 tyś km kiedy za granicą te samochody mają przebiegi 2-3 razy większe,pokutuje mit o dziadku lekarzu ktory jeździł tylko do lekarza
    Otrzezwienie jest brutalne przypadkiem wychodzi że licznik cofnięto o 200 tyś km,że samochód podczas lekkiego zderzenia rozpada się na pół bo zespawano bo z dwóch różnych samochodów
    Wniosek nigdy nie wierzymy sprzedawcom i sprawdzajmy samochód gdzie się tylko da
    Jeżeli sprzedawca nie chce podać numeru VIN zgadza się na wizytę na stacji diagnostycznej ale tylko takiej którą sam wybierze to od razu trzeba dość sobie spokój

  13. Kilka lat temu ja również stałem stałem się ofiarą oszustwa sprzedawców samochodów. Zawodowi handlarze wynajmują do robienia zdjęć ogłoszeniowych profesjonalnych fotografów. Ci umiejętnie fotografują auto, a wszystkie mankamenty usuwają podczas późniejszej obróbki komputerowej. W domu na spokojnie dokładnie obejrzałem na zdjęciach samochód. Stan praktycznie idealny, cena niska, więc postanowiłem dokonać zakupu. Wsiadłem w autobus i przejechałem 350km z pewnością że wrócę nowym autem. Na miejscu okazało się że auto jest tragicznie porysowane a tylny zderzak jest wgnieciony czego wogóle nie było widać na zdjęciu. Spytałem handlarza czemu oszukuje i w internecie przedstawia przerobione zdjęcia. Odpowiedział że to wina słabego oświetlenia jakie było przy wykonywaniu fotek.

  14. Chyba każdy raz w życiu się naciął przy kupnie samochodu od handlarza. Ja miałem 3 takie zakupy i po czasie okazało się,że wszystkie auta miały kręcone liczniki i liczne „przygody” blacharskie.Teraz staram się kupować samochody w salonie i mam święty spokój.
    Mam nadzieje,że wpisywanie stanów licznika przy przeglądach skutecznie zmniejszy przekręty z cofaniem licznika. Również baza danych pojazdów i ich napraw u ubezpieczycieli powinna sprawić, że będziemy mogli poznać prawdziwą historie kupowanego auta.

  15. Bardzo mi smutno z powodu auta gdyż ona naprawde muysiało kosztowac dużo sam kupowałem auta i zostało one stłuczone

  16. Moja Ciocia kupiła nowy samochód z Salonu w Polsce. Po około roku całkiem przypadkiem okazało się, że był on powypadkowy, reperowany, lakierowany. Cena zakupu była katologowa, o niczym nie została poinformowana. Aby kupić powypadkowy samochód w niewiedzy nie trzeba sprowadzać go z zagranicy. Wszedzie są i będą oszuści.

    • Zapewne podczas rozładunku samochód spadł z lawety lub został uszkodzony przez „narowistego” kierowcę podczas manewrów
      Takie samochody są naprawiane, powinny trafić do sprzedaży z obniżoną ceną
      Niestety trafiają jako nowe i bezwypadkowe
      Przecież mieszkamy w Polsce gdzie każdy każdego próbuje …..

  17. Polskie cwaniactwo.

  18. Bardzo ciekawy artykuł, szczególnie dla kogoś kto zamierza kupić samochód importowany z zagranicy.

  19. Temat rzeka, o którym warto wspominać jak najwięcej, by władze coś w tym kierunku w końcu zrobiły. Artykuł godny polecenia.

  20. Osobiście spotkałam się z taką sytuacją – auto przyjechało do kraju na lawecie, roztrzaskane do połowy, silnik, zderzak, przednia szyba – nie było niczego, po trzech tygodniach auto już śmigało po mieście. Dla mnie to szok, głupota ludzka nie zna granic!!!

  21. Nic nowego, ale bardzo trafne porównanie autora. U Nas też jest masa takich przypadków gdzie auta bezwypadkowe składają się z 4 wypadkowych… Najgorsze jest to, że nie wiadomo jak z tym walczyć.
    Dzięki za wskazówki na co spojrzeć i gdzie sprawdzić historię, mam nadzieje że komuś się przyda!

  22. Myślę, że będzie to pomocne dla każdego kierowcy. Może to być ciekawy pomysł na następne lata.

  23. Handlarzy i ich pseudo okazje omijam szerokim łukiem. Ani samochodów od nich nie biorę ani używanych cześci. Przezorny zawsze zabezpieczony. Z takiej transakcji to jest więcej nerwów niż to warto. Kupuje tylko i wyłącznie z pierwszej ręki i takie modele do których jest wybór zamienników w dobrych pieniądzach np. z delfi. Na giełdach samochodowych jest pełno takich naciągaczy już po samej gadce można ich rozpoznać.

  24. Kiedyś też padłam ofiarą oszustwa i teraz skrupulatnie sprawdzam auto przed zakupem 🙂 Bardzo przydatne informacje.

  25. jezdze 3 samochodem sprowadzanym z zagranicy i nie narzekam. za trzecim razem kupilem sporo ponizej ceny rynkowej i to w komisie na modlinskiej. nie byl klepany bo znalazlem go w archiwalnych ogloszeniach jak jeszcze stal na placu poleasingowym w belgii. kwestia jaka jest tu kluczowa jest kto jakiego samochodu szuka. jesli ktos szuka bmw x6 za 65 tysiecy to musi sie godzic z prawdopodobienstwem, ze jeszcze niedawno byly to 2 samochody. na rynku motoryzacyjnym nie ma okazji , sa tylko przystepne ceny. jesli ktos szuka okazji to sam sie prosi o problemy.

    • Warto tez oczywiscie o vin pytac kiedys chcialem kupic bmw x3 dzwonie z ogloszenia do salonu w warszawie, gdzie mieli tego uzywanego, a delikwent mi nie chce podac vin. bezczelnie mi przez telefon mowi, ze do sprawdzenia wyposazenia mi tylko kilka cyfr jest potrzebnych i on calosci nie poda. wiadomo – czerwona lampka.

  26. I jak tu kupić coś używanego. Powinna być jakaś kontrola nad tymi handlarzami. Człowiek później rodzinę w tym czymś ma wozić! Najgorsze jest to, że zwykły człowiek nie jest w stanie wyłapać czy coś było grzebane przy aucie. Wszystko wychodzi dopiero przy pierwszej awarii.

  27. Jak można tak oszukiwać? Ja, jako kobieta z niedużą wiedzą na temat samochodów, boję się, gdy kupuję sobie auto. Co prawda, kupowałam dopiero dwa razy i musiałam poprosić kogoś z doświadczeniem. Ale wydaje mi się, że tu nawet wiedza i doświadczenie nie pomoże. Bardzo się cieszę, że są pisane takie artykuły jak te. Osoby, które zamierzają kupić auta, powinny wejść na Państwa stronę.
    Dziękuję za artykuł. Pozdrawiam.

  28. „Jak można tak oszukiwać?” – Jak można? Ba! Z moich obserwacji wynika niezbicie że niektórym oszukanie nie pojedynczego człowieka ale całej masy bliźnich sprawia wielką frajdę i satysfakcję. Ba! Wyobraźcie sobie że takie gałgany potrafią nawet chodzić po gminie z dumnie zadartą głową!

  29. Nie rozumiem jak można tak oszukiwać ludzi? Ale niestety tak już jest taki chyba mamy klimat jeśli o to chodzi. Pewne rzeczy niestety chyba się już nie zmienią

  30. Dlatego ja od handlarza nic nigdy nie kupie. Osoby prywatne nie są aż tak wyszkolone w oszustwach. Z resztą na oględziny braciaka mechanika zabieram i on mi sprawdza co jest faktycznie do roboty i czy części w jakości oe z delphi np. sie uda dokupić. No i dalej niż 100 km nie jeżdże bo szkoda czasu i pieniedzy