Jazz narodził się w Nowym Orleanie na przełomie XIX i XX wieku. Miasto było diabelskim tyglem narodowości i ras. Czarni robotnicy z licznych plantacji koili swój niewolniczy ból śpiewając „spirituals”, później bluesa. Kolorowi, a później i Europejczycy rozpoczęli epos stylu nowoorleańskiego opartego na tych dwóch gatunkach.
Ale najpierw były ragtime`y za sprawą genialnego pianisty Scotta Joplina, który skomponował ich sześćset. Ragtime pozbawiony był jednak kluczowego elementu ducha jazzu – improwizacji.
Jazz w Polsce po lekko swingującym dwudziestoleciu międzywojennym wybuchł w połowie lat 50-tych, zwłaszcza po odwilży 1956 roku. Epokowym wydarzeniem był festiwal jazzowy w Sopocie. Osiemdziesiąt tysięcy fanów, parady uliczne, stadion wypełniony jazzową widownią, a wszystko w atmosferze skrawka wolności i wolnej muzyki jakże innej od sztuki, którą władza uznała za właściwą.
Mazowiecki Jazz Jam organizujemy od siedmiu lat w hołdzie tym, którzy w ówczesnych latach rozpoczynali historię wielkiego polskiego jazzu wbrew polityce, panującym trendom i koniunkturom.
Byli to – jak ich nazwałem – wielcy 30-letni – jako parafraza „Pięknych dwudziestoletnich” Marka Hłaski i „Szpetnych czterdziestoletnich” Agnieszki Osieckiej. Stanowili oni wtedy elitę polskiej awangardy w sztuce – Roman Polański, Zbigniew Cybulski, Agnieszka Osiecka, Leopold Tyrmand czy Marek Hłasko to czołowi reprezentanci tego nurtu.
W jazzie zaś był to patron naszego festiwalu Krzysztof Komeda-Trzciński. W sztuce, którą uprawiał, śmiało sięgał po coś, co okazywało się najbardziej twórcze i wartościowe. Robił milowe kroki tam, gdzie inni dreptali w miejscu.
Ci, co z nim grali, stawiali podobne kroki – Tomasz Stańko, Andrzej Trzaskowski, Zbigniew Namysłowski. Komeda pchnął polski jazz na nowe tory, otworzył go na świat i wyznaczył jego perspektywy.
Legionowski festiwal gościł w poprzednich latach Leszka Możdżera, Michała Urbaniaka, Jan Ptaszyna Wróblewskiego, Adama Makowicza, Włodzimierza Pawlika.
W ubiegły weekend grali u nas Janusz Szrom, Krzysztof Ścierański, Włodzimierz Nahorny, Mariusz Bogdanowicz oraz świetnie zapowiadająca się młoda grupa wokalna 5/6.
Wydarzenia te mogły się odbyć – przy wypełnionej szczelnie publicznością sali widowiskowej ratusza – dzięki wsparciu finansowemu Samorządu Województwa Mazowieckiego, Powiatu Legionowskiego oraz PWK Legionowo.
Zapraszamy za rok na ósmą odsłonę Mazowieckiego Jazz Jam. Legionowo.
Zenon Durka