Historia Nadleśnictwa Jabłonna: użytkowanie uboczne

monografia

Użytkowanie uboczne, stosunkowo marginalne w międzywojennym Nadleśnictwie Pomiechówek, stanowiło istotny dział. Dość wspomnieć, że w roku gospodarczym 1931/32 przeszło 18% (22 tys. zł) przychodów pochodziło właśnie z tej domeny. Oczywiście za taki stan rzeczy w dużej mierze odpowiadała powierzchnia i struktura drzewostanów, nie pozwalające na wyższe dochody z użytkowania głównego.

Wiele form użytkowania ubocznego przeszło dziś do historii. Dysponujemy interesującym zestawieniem, które pokazuje ich skalę. Obejmuje ono rok gospodarczy 1928/29, tj. między 1 października 1928 r. a 1 października 1929 r., kiedy z tytułu użytkowania ubocznego do kasy nadleśnictwa wpłynęło aż 40 tys. zł.

Dzierżawa 507,91 ha nowin leśnych – 27 354,60 zł

Sprzedaż 187 mp ściółki leśnej – 563 zł

Prawo wypasu 977 szt. bydła (w tym 220 szt. dorosłych) na pow. 500,5 ha – 10 117, 60 zł. Do tego bezpłatnie wypasała służba leśna (na pow. 89 ha, 52 szt.)

Sprzedaż kwitów (303 szt.) na zbiór grzybów i jagód – 909 zł

Sprzedaż kopalin (glina, żwir, piasek, w sumie 211,8 mp) – 1034,82 zł1

Poniechana obecnie forma korzystania z lasu to wypas zwierząt gospodarskich na terenach leśnych. Zwierzęta pasły się przede wszystkim na śródleśnych terenach otwartych, polanach, haliznach. Niedopuszczalne było pasienie w miejscach, gdzie znajdowało się rokujące na przyszłość odnowienie.

Pogłowie stad, które wypasano na terenie lasów niewątpliwie nie pozostawało bez wpływu na środowisko leśne. W 1929 r. na powierzchni 500 ha zezwolono na odpłatny wypas 977 zwierząt (w tym 220 szt. dorosłych). Do tego bezpłatnie z prawa wypasu korzystała służba leśna. W tym przypadku na powierzchni 89 ha pasło się 52 szt.

Trzyletni raport z lat 1930-32 nt. wypasu dotyczy najprawdopodobniej wyłącznie dorosłych zwierząt. Na terenie nadleśnictwa wypasano wówczas: w roku 1930 – 250 szt., 1931 – 265 szt., 1932 – 270 szt. Dochód z wypasu miał się jednak zmniejszać wskutek stopniowego zalesiania halizn (2).

Mieszkańcy poszczególnych wsi nad Wkrą i Narwią, którzy deklarowali chęć wypasu zwierząt wskazywali nazwisko pastucha, który odpowiadał za prawidłowe postępowanie ze stadem w lesie. Przede wszystkim jednak wnosili comiesięczne opłaty do kasy nadleśnictwa. W 1928 r. było to za dorosłe krowy i konie po 5 zł, za jałowiznę i starsze źrebięta po 3 zł, a za zwierzęta do pół roku 1,5 zł. W środkowej Polsce chętnych musiało być dużo, bowiem w niektórych nadleśnictwach DLP w Warszawie za dorosłe zwierzęta oczekiwano średni 6 zł (a maksymalnie nawet 10 zł), podczas gdy na terenie DLP w Białowieży ta stawka wynosiła złotówkę. Liczba zainteresowanych była widać powodem wzrostu opłat w 1931 r. do odpowiednio 8 zł, 4,80 zł i 3,20 zł. Jednak rok później ceny znów obniżono (5 zł, 3 zł i 2 zł), bo jak pisał nadleśniczy: ceny przeszłoroczne są nie do osiągnięcia. Powodem były niewątpliwie skutki światowego kryzysu ekonomicznego, tak mocno odczuwalne przez drobnych rolników (3). Już w maju 1930 r. grupa mieszkańców wsi Goławiec I napisała w podaniu o obniżenie stawki za wypas pisała: obecnie płacim osiem złotych miesięcznie, co jest bardzo dużą sumą. My dziś robotnicy wiejscy z powodu braku pracy i małych wynagrodzeń u gospodarzy lub w lesie, mamy krowy, które są naszymi jedynemi żywicielami, a więcej paść gdzie niemamy tylko w lesie Państwowem (4).

Wypas na terenach leśnych w okolicach Pomiechówka można więc poczytywać jako formę pomocy najuboższej części mieszkańców wsi. Wiemy, że gdy w 1928 r. do leśnictwa Góra zgłosili się mieszkańcy trzech wsi chętni wypasać tam 26 szt. bydła, były to w większości osoby bezrolne, nieposiadające własnych gruntów. Gdy w tym samym roku nadleśnictwo wyraziło zgodę na wypas 170 szt. bydła należącego do mieszkańców wsi Kikoły i okazało się, że chętnych było więcej niż oceniona pojemność pastwiskowa kompleksu leśnego. Leśnicy musieli odmówić pastwisk kilku gospodarzom – wybrano tych najbardziej zamożnych. Odmownie załatwione zostały również podania mieszkańców innych wsi (Poddębie, Topolina, Komornica) z uwagi na to, że lasy, gdzie mieliby wypasać krowy znajdowały się w fazie odnowienia, a inwentarz niechybnie byłby je uszkodził (5).

Opinię nadleśniczego potwierdza liczba „spraw leśnych”, jakie w maju 1932 r. rozpatrywał Sąd Grodzki w Nowym Dworze. W ciągu dwóch jednodniowych posiedzeń było ich aż 199! Najczęściej dotyczyły drobnych zaległości płatniczych za czynsze dzierżawne czy opłat za wypas właśnie (6).

Dzierżawy gruntów, o których wspominaliśmy powyżej, stanowiły bodaj najistotniejszą pozycję wśród przychodów z użytkowania ubocznego. W roku gospodarczym 1929/30 przychód z tego tytułu wyniósł 19 147,79 zł (za 434,45 ha), a w 1930/31 – 20 561 zł (428,34 ha). W kolejnym roku, z uwagi na zalesianie terenów otwartych, planowano udostępnić dzierżawcom jedynie 98 ha tzw. nowin i 18 ha halizn (7), choć jak to pokazaliśmy wyżej – te ubogie osoby czyniły starania o utrzymanie najmu, będącego ich jedynym źródłem utrzymania.

Niewielką pozycję w dochodach nadleśnictwa stanowiły opłaty wnoszone z tytułu pozwolenia na zbiór płodów runa leśnego, tj. ziół, jagód i grzybów. W cenniku Nadleśnictwa Pomiechówek figurowała jedynie pozycja opłaty za całoroczny „bilet”, który w 1929 r. kosztował 3 zł, a w 1931 r. 5 zł. Zainteresowanie odpłatnym zbiorem było dość różne w różnych latach. Gdy w 1929 r. nadleśnictwo sprzedało ich 303, w następnym roku, być może ze względu na podwyżkę, sprzedano 135, a w kolejnym 230. Plan na rok 1932 wskazywał na możliwość zbycia 150 „biletów”, z uwagi na ubożenie ludności8. Nie posiadamy co prawda konkretnych informacji z terenu dzisiejszego Nadleśnictwa Jabłonna, niemniej zachowały się zapiski prasowe z wielu innych miejsc w Polsce, które dokumentowały szereg przykrych zdarzeń, do jakich dochodziło przy próbie zatrzymania osób, które nie wniosły opłat. Dochodziło nawet do zabójstw i postrzeleń, gdy gajowi próbowali zatrzymać takich ludzi.

Inne źródła wpływów

Niewielkie wpływy do kasy nadleśnictwa pochodziły z kilku innych pozycji. Był to m.in. odpłatny zbiór trawy – osoba, która wniosła opłatę mogła wykaszać sierpem roślinność zielną z przeznaczeniem na paszę dla zwierząt. W latach 1920–32 w Pomiechówku sprzedawano ok. 300 kwitów uprawniających do tego procederu, ograniczonego do powierzchni 320 ha. Wg cennika na rok 1931 za jednorazowe prawo nażęcia płachty sitowia czy trawy nadleśnictwo pobierało 16 gr.

W niewielkiej skali odbywał się także odpłatny zbiór ściółki leśnej, wykorzystywanej jako podściółka dla bydła i zagata ocieplająca domy w porze zimowej. Najdrożej wyceniano (1931) ściółkę sosnową – 6 zł/mp, tańsza liściasta kosztowała 5 zł/mp, a składająca się z krzewinek wrzosu, borówek i innych roślin zielnych czy krzewinek – jedynie 2 zł/mp. Największym jednak zainteresowaniem rolników cieszył się mech (3 zł/mp), używany w podobnym celu. Gdy bowiem na 1932 r. planowano przychody z tego tytułu, nadleśnictwo oceniło, że sprzeda 30 mp ściółki i dwukrotnie więcej mchu. W sumie w latach 1930-31 za sprzedaż tych materiałów wpływało 320–338 zł (9).

W przytaczanym już cenniku z 1931 r. znalazły się i takie pozycje, jak sezonowa opłata za sam tylko wstęp do lasu (2,5 zł za osobę lub dwukrotnie więcej za całą rodzinę) oraz 10-złotowa opłata za organizację większej imprezy – zabawy, wycieczki – na terenach leśnych (10). Nie była to wyłącznie teoretyczna pozycja w cenniku. W 1929 r. o możliwość organizacji zabawy w lesie Dębina wystąpiła Straż Pożarna z Nowego Dworu, a także młodzież ze wsi Goławiec II i Wymysły.

Rybołówstwo

Wśród tradycyjnych dochodów nadleśnictwa znajdowały się także opłaty dzierżawienie prawa połowów. Tzw. rybołówstwo dzikie było wydzierżawiane przez leśnictwa rządowe także w XIX w. Prawdopodobnie jednak po odzyskaniu niepodległości zarządzanie tą domeną przejęły urzędy ziemskie, bowiem w 1929 r. doszło do przejęcia przez Nadleśnictwo Pomiechówek praw do dysponowania rybołówstwem na Wiśle, na odcinku graniczącym z państwowym majątkiem Wilkowice. Obszar o powierzchni ok. 50 ha znajdował się wówczas w dzierżawie niejakiego Wojciecha Kochańskiego. Ok. 1927 r. administrowanie rybołówstwem nadleśnictwo objęło na obszarze jeziora Góra i na brzegach Narwi na wysokości majątku Góra-Trzciany. W tym przypadku obszar ok. 32 ha znajdował się w dzierżawie (na lata 1927–32) Lejby Junkiera z Nowego Dworu, mieszkającego w samotnej rybakówce, osadzie nad jeziorem. Junkier płacił całkiem wysoki czynsz, naliczany na podstawie rynkowej ceny 1255 kg „wyborowego” szczupaka. W 1929 r. było to ponad 2600 zł, a za tę kwotę dzierżawca miał prawo użytkowania (wykaszanie i zbiór) szuwarów i trzcin nadbrzeżnych.

Wydzierżawiano również prawo rybołówstwa na lewym brzegu Wkry, w granicach nadleśnictwa. 18,8 ha w 1929 r. dzierżawił Bronisław Łabęda z Kosewka. Rybakowi przysługiwało prawo korzystania z brzegu rzeki o szerokości 6 m, powyżej młyna w Kosewku, gdzie mógł suszyć sieci. W porównaniu z tenutą wnoszoną przez L. Junkiera, czynsz był niewielki i wynosił 50 zł (11).

Hodowla lasu

Pokaźnym wyzwaniem dla nadleśnictwa było zalesianie otwartych powierzchni, które pozostały jako wiano po I wojnie światowej i rozmaitych wcześniejszych wylesieniach. Na wcześniejszych stronach prezentowaliśmy dane do roku 1926. Ale jeszcze wg stanu na 1 października 1930 r. pozostawało do odnowienia 259,22 ha halizn i 263,56 ha powierzchni określanej jako „zręby po okupantach”. Wraz z nieodnowionymi zrębami po 1920 r. (23,63 ha), przepadłymi uprawami (aż 88,77 ha) i innymi powierzchniami (52,24 ha) do odnowienia i zalesienia pozostawało 687,42 ha. W roku 1931 odnowiono 151 ha (sadzenie 33,15 ha, siew 117,9 ha). W roku 1932 – 219,4 ha (sadzenie 156,5 ha, sadzonki ze szkółek o pow. 2,02 ha, siew 62,92 ha, m.in. wysiano 61 kg jesionu).

Znaczny rozmiar zalesień i odnowień wymagał niemałej liczby sadzonek. W 1925 r. szkółki Nadleśnictwa Pomiechówek zajmowały ok. 1,2 ha. Uprawiano przede wszystkim sosnę (1,05 ha), ale także świerk (0,1 ha) i robinię (0,04 ha). Wyhodowanych zostało: So 3,15 mln szt, Św 140 tys. szt. Rb 5 tys. szt. Na uprawach zostało wykorzystane 2,67 mln szt. So z własnych szkółek (część drzewek pozostała na drugi rok), ale także 1 mln szt. So sprowadzonej z sąsiedniego Nadleśnictwa Drewnica. Zważywszy na rozmiar odnowień i zalesień sadzeniem w tym roku (217,7 ha) wynika, że przeciętnie na 1 ha wysadzano wówczas 14,1 tys. szt. sadzonek. Warto uzupełnić, że pokaźny areał został zalesiony i odnowiony siewem – 86 ha, zaś łączna powierzchnia, którą zalesiano i odnawiano w 1925 r. to aż 358 ha.

Przy okazji wspomnijmy o osobliwym problemie, jaki dotykał szkółek. Otóż w 1925 r. nadleśnictwo zwróciło się do jednostki wojskowej w Modlinie o przydział 1000 mb drutu kolczastego do ogrodzenia szkółek – ogrodzenia z żerdzi były bowiem notorycznie demontowane przez „defraudantów”(120.

  1. APG, NPP 3, s. 514.
  2. APG, NPP 11, s. 120.
  3. APG, NPP 4, s. 504, 565.
  4. APG, NPP 3, s. 617.
  5. APG, NPP 3, s. 91.
  6. APG, NPP 22, s. 32.
  7. APG, NPP 11.
  8. APG, NPP 4, s. 504, NPP 3, s. 514, NPP 11, s. XXX
  9. APG, NPP 11, NPP 4 s. 504 (Cennik).
  10. APG, NPP 11, NPP 4 s. 504 (Cennik).
  11. APG, NPP 3.
  12. APG, NPP 6, 7. Hodowla lasu.