Monografia Nadaleśnictwa Jabłonna (cz. 8): Lasy w dobrach Jabłonna

Pieczęć 1953 (1)

Jest rzeczą znamienną, że pierwsza pisemna wzmianka nt. Jabłonny, gdzie dziś znajduje się siedziba nadleśnictwa, dotyczy bartnictwa, tak ściśle związanego z lasami – aż bowiem do końca wieku XVIII obecny na stołach miód i wosk używany do wyrobu świec pochodziły przede wszystkim z barci wykonywanych w drzewach leśnych.

W tzw. „Spominkach płockich” z 1339 r., zawierających wiadomości nt. dochodów biskupstwa płockiego, znajduje się wzmianka, iż z Jabłonny biskup dostaje 14 dużych donic miodu. Jakiej objętości były donice, nie wiemy. Wiemy jednak, że ze wszystkich rozległych włości do diecezji dostarczano 76 donic.

W II poł. XIV w. istniała już parafia w Chotomowie, a w 1387 r. kościół lokowano także w Wieliszewie. W 1418 r. biskup Jakub z Korzkwi zmienił prawo lokacyjne Jabłonny i Chotomowa, a potem Janowa (obecnie Janówek) i Radziszewa (obecnie Rajszew) na chełmińskie. Oznaczało to m.in. ustanowienie czynszu i samorządnego sołtysa z ławnikami. W wystawionym wówczas dla sołtysa dokumencie znów pojawiła się uwaga, że ze wsi Jabłonna dla biskupa płockiego miał być oddawany miód(1).

W tym czasie rośnie znaczenie Warszawy, a w ślad za tym idą coraz częstsze wizyty w tym mieście osób liczących się politycznie. Do tego grona zaliczali się także biskupi płoccy. W Jabłonnie, z której niedaleko do Warszawy, powstała biskupia rezydencja. Pierwszy znaczniejszy pałac wybudowano ok. 1500 r. za sprawą bpa Erazma Ciołka.

Z 1636 r., już po przeniesieniu do Warszawy stolicy Polski, pochodzi niezwykle interesujący dokument związany z bartnictwem. To „Prawo bartne” obowiązujące w dobrach jabłonowskich. Określenie „prawo” jest niewątpliwie nieco przesadne – liczy bowiem 6 punktów, w tym dwa dopisane już w XVIII w. Znane zbiory praw bartnych z północnego Mazowsza, pochodzące z XVI i XVII w., stanowią drobiazgowe rozporządzenia regulujące życie bartników, liczące nawet po ok. 100 paragrafów. Bartne prawo klucza jabłonowskiego jest o tyle wyjątkowe, że to jedyne znane przepisy tego rodzaju dotyczące dóbr kościelnych. Drugim interesującym aspektem jest, że tutejsi bartnicy nie stanowili wyodrębnionej grupy ludności, jak to było np. na Kurpiach. Byli członkami wiejskiej społeczności, a ich barcie traktowano jako część gospodarstwa.

Ponieważ jabłonowskie „prawo bartne” nie jest obszerne, zacytujmy je w całości:

Prawo bartne w kluczu jabłonowskim tak zaczęte roku tysiącnego sześćsetnego trzydziestego dziewiątego dnia piętnastego marca.

Naprzód kiedy kto lubo z bartników jeden drugiemu, lubo też kto inszy z postronnych, pszczoły wyłupi winien gardło za taką szkodę.
Kiedy chojnę utnie bartną, lubo i suchą, złotych polskich dwa winny i choję powinien stawić temuż bartnikowi.
Kiedy kto komu znak zepsuje powinien dać winy złotych polskich dwa dworowi, a między bartniki drugie złotych dwa i w kunie powinien siedzieć przez niedziel trzy, na każdą nedzelę przez Mszę poko się odprawi.
Kiedy kto komu gałęź na surowej sosni utnie, powinien dać winy dworowi groszy piędziesiąt i do kościoła wosku wrębów dwa.
(5). Item, gdy kto znajdzie pszczoły rojące się, lub też w drewnie, winien je oddać bartnikowi. Za które powinien nagrodzić, to jest dać złotych polskich dwa, że to w nagrody.

(6). Item, gdy kto najdzie pszczoły w pustym drzewie, a wydrze, powinien dać grzywien do kościoła 3, a do dworu (5).

Jak widzimy znaczenie bartnictwa w okolicach Jabłonny miało pierwszorzędne znaczenie, skoro za kradzież pszczół zwierzchnik dóbr kościelnych przewidywał karę śmierci. Niezwykle hańbiąca musiała być też kara zakucia w kunę. Ta żelazna obroża mocowana na szyi i przytwierdzona musiała znajdować się gdzieś w pobliżu kościoła chotomowskiego.

Inwentarz dóbr biskupów płockich z końca XVII w. nadal wspomina bartników: Bartnicy co ich jest w Jabłonnej, oddają co roku do folwarku Jabłońskiego, miodu w garncy pięćdziesiąt, beczkę jedną; puste barcie do dworu należą, które się zalecają Kozdrojowi Staremu, aby miał około nich dozór.

Kres bartnictwa następował na przełomie XVIII/XIX w. Jeszcze w 1782 r. w Jabłonnie i Chotomowie mieszkało pięciu leśnych pszczelarzy. Niemniej na mocy zmiany poczynionej kilkanaście lat wcześniej nie składali oni dworowi daniny rzeczowej w miodzie, a opłacali czynsz od zasiedlonych barci. Nowych barci podług zakazu J.W. Pana nie mają wyrabiać w boru i na to obowiązek swój zapisują.

Bartnicy w tym okresie ustępowali innym formom użytkowania lasu. Nie inaczej było w dobrach jabłonowskich, które od 1773 r. przeszły na osobistą własność bp Michała Poniatowskiego. Zaprowadził on w okolicznych lasach wypał węgla drzewnego, uruchomił pozyskanie i spław bardziej wartościowych rodzajów drewna. Bartnicy, posądzani m.in. o wzniecanie pożarów w lasach, ustępowali tym dochodowym formom korzystania z lasów. Był też inny powód. Poniatowski, który zapisał się w historii jako rzutki administrator, zaprowadził w Jabłonnej pszczelarstwo w formie, jaką znamy dzisiaj. W latach 80. i 90. XVIII w. w dobrach jabłonowskich było już kilka uli, z których pobierano miód (2).

Niemniej na wzmiankę o leśnych pszczelarzach natrafiamy jeszcze ok. roku 1800, kiedy sporządzony został wykaz barci, z których jedne określano jako stare, inne jako młode. Barcie miało posiadać pięciu włościan księżych (odrabiających pańszczyznę w dobrach kościelnych), dziewięciu włościan dworskich, trzy osoby przypisano do barci pańskich. Rejestr wymieniał ponadto 12 bartników ze Skrzeszewa. Łącznie w okolicach Jabłonny mogło więc działać jeszcze 29 bartników utrzymujących blisko sto barci (3).

Wróćmy jednak do osoby prymasa Michała Jerzego Poniatowskiego, który w 1773 r. objął płocką stolicę biskupią. Biskup był bratem króla Stanisława Augusta Poniatowskiego, brał udział w pracach Komisji Edukacji Narodowej, a obowiązki wynikające z aktywnego uczestnictwa w życiu publicznym sprawiły, że zdecydował się na wybudowanie w Jabłonnie wystawnej rezydencji. W miejscu dawnego powstał murowany pałac, który otacza park i liczne obiekty służące tak obsłudze, jak i zbytkom właściciela. Jedną z pierwszych prac biskupa było utwardzenie traktu łączącego Jabłonnę z Warszawą. Biskup inwestował także w gospodarstwo, korzystnie zmienił system ekonomiczny zarządzania dobrami.

Michał Poniatowski nie czynił tego dla kurii. Wcześniej uzyskał zgodę kapituły płockiej na zamianę rodowych dóbr Poniatowskich na inne równorzędne majątki – i w ten sposób przejął włości jabłonowskie na własność rodziny Poniatowskich. Prymas chciał jednak od razu powiększyć ośrodek dóbr rodowych o sąsiadujące dobra Wieliszew, które naówczas należały do klasztoru w Czerwińsku. Transakcję wykupu umożliwiła zgoda Sejmu w 1776 r. i dwie znaczne pożyczki udzielone Michałowi Poniatowskiemu przez bratową, Teresę z Kinskych (4000 dukatów na zakup dóbr do wymiany za Jabłonnę i 6000 dukatów do wymiany za Wieliszew).

Prymas Poniatowski zmarł 1794 r. Majątek, mocą testamentu, został rozdzielony pomiędzy brata prymasa – Kazimierza Poniatowskiego i jego ulubionego bratanka – księcia Józefa Poniatowskiego. Jeszcze w tym samym roku książę Józef spłacił stryja. Burzliwe lata, kiedy dochodziło do rozbiorów, wpłynęły na kondycję ekonomiczną majątku, który potrzebował gospodarza i zarządcy. Książę Józef Poniatowski spędził lata 1795-98 w Wiedniu z polecenia stryja króla, by po jego śmierci wrócić do kraju. Kolejne lata spędził w Jabłonnie i warszawskim Pałacu pod Blachą. W 1800 r. książę zatrudnił nowego zarządcę dóbr nazwiskiem Knohl, który rozpoczął porządkowanie spraw gospodarczych i dalszą modernizację majątku.

W tym czasie leśniczym w dobrach Wieliszew był niejaki Josef Bandisch. Jak możemy wnioskować na podstawie nazwisk administratorzy majątku, w tym leśnicy, byli narodowości niemieckiej.

Przełom XVIII/XIX w. to czas dość intensywnej sprzedaży drewna z lasów jabłonowskich i wieliszewskich. Choć przyznać trzeba, że kontrakty sprzedażne regulowały wiele procedur. Umowy z 1798 r. zakładały możliwość ścinania wyłącznie wyznaczonych w towarzystwie leśnika i ocechowanych drzew. Gdy drewno miało być spławiane, kontrakt zakładał możliwość bezpłatnego poboru dodatkowego drewna potrzebnego do budowy tratew, prócz drygawek (długich wioseł sterownych), z które należało zapłacić do kasy majątku po 2 złp. Rozliczenie ze skarbem książęcym musiało nastąpić przed wyruszeniem tratew: nie w przód mocen będzie odbić od pala póki zupełnie satysfakcja do skarbu J.O. Księcia Jegomości nie nastąpi.

Kontrakt zwalniał także z tzw. lądowego, opłaty za możliwość skorzystania z bindugi. Wpisywano w nim także zastrzeżenie, że nabywca nie mógł dostarczać swoim pracownikom trunków we własnym zakresie, a wyłącznie te, które pędzono w dobrach jabłonowskich (4).

 

Józef Poniatowski, który w Jabłonnie mieszkał do 1806 r., wkrótce miał zostać naczelnym wodzem Wojsk Polskich Księstwa Warszawskiego. Gdy zginął w walce w 1813 r. jego spadkobierczynią została Anna z Tyszkiewiczów 1 voto Potocka, 2 voto Dunin-Wąsowiczowa. Anna musiała spłacić siostrę księcia Józefa, Marię Teresę Tyszkiewicz i dopiero wtedy mogła osiąść na całości dóbr jako ich jedyna właścicielka. Sprawa przejścia majątku w ręce Potockiej trwała latami, m.in. z uwagi na jej rozwód z pierwszym mężem Aleksandrem Potockim, i zakończyła się w 1828 r. Z czasów władania Jabłonną przez Annę Potocką pochodzi obszerny dokument pn. Opisanie oraz oszacowanie dóbr dziedzicznych Jabłonny i Wieliszewa w obwodzie warszawskim położonych. Został sporządzony w 1818 r., choć zawiera też dane wcześniejsze. Rejestr ten szczegółowo opisuje m.in. stan lasów, odrębnie charakteryzując klucz Jabłonna i klucz Wieliszew. Warto przytoczyć tę charakterystykę.

Dobra Jabłona, wg pomiaru dokonanego w 1786 r., liczyły 65 włók5 pól ornych i łąk, ale największą przestrzeń, tj. 294 włóki, zajmowały w nich wymieniane łącznie bory, lasy, zarośla, place, drogi i jeziora. W kluczu wieliszewskim grunty rolne zajmowały 116 włók, zaś pozostałe ziemie z lasami – 299 włók.

Przez 32 lata, jakie minęły od tamtych obliczeń do sporządzenia inwentarza, miały miejsce karczunki na dotychczasowych koloniach i zakładanie całkowicie nowych osad na terenach poleśnych. Stąd też powierzchnia użytkowana rolniczo powiększyła się kosztem lasów: w Jabłonnie o 48 włók, a w Wieliszewie o 84 włóki. Grunty nierolnie klucza jabłonowskiego zajmowały więc 247 włók i 17 morgów (ok. 4440 ha), z czego powierzchnia pod drzewostanem wynosiła 200 włók chełmińskich (3591 ha). Sosna jest drzewem dominującym, gdyż drzewo liściowe nie w ciągłych rewirach, lecz tylko miejscami na nizinach rośnie – pisano. Jest jednak dosyć olszyny, brzeziny, osiczyny i niemało grabiny i dębiny, po które do drzewo mieszkańcy Warszawy i Pragi oraz z okolicy swoim sprzężajem przyjeżdżają i dobrze płacą przedaje się na miejscu. Cena sążnia kubicznego wynosiła 20 zł za twarde drewno liściaste i 15 zł za drewno sosnowe.

Jakkolwiek ubywało powierzchni leśnej, to las, który pozostał, musiał cieszyć oko. Pisano bowiem: Drzewostan w borach i lasach klucza Jabłonny jest bardzo piękny. Drzewo na budowlę jest więcej jak gruntowa wymaga potrzeba. Drzewa opałowego jest zbytek wielki i dlatego przedaie się rokrocznie. (…) W borach tutejszych można już znaleźć maszty na statki, które nazywają berlinkami. Najwięcej jest sośniny małego i średniego budulca, żerdzi i łat okrągłych.

Lasy podlegały już zagospodarowaniu zgodnie z ówczesną sztuką leśną. W młodszych drzewostanach wykonywano trzebieże, starsze użytkowano rębnie, pozostawiając nasienniki, które pomagały w skutecznym odnowieniu. Jak informuje inwentarz, kompleks leśny nie był urządzony (podzielony na poręby) i nie istniała taka potrzeba: tu natura to zrobiła, czego w innych lasach ręka ludzka i przemysł niełatwo uczynić potrafi. Są bowiem najpiękniejsze i wielkie poręby z naturalnego zasiewu.

W 1799 r., jeszcze za życia księcia Józefa Poniatowskiego, zostało zlecone oszacowanie wartości lasów dóbr Jabłonna i Wieliszew. Taksatorzy wyszacowali je wówczas na kwotę 120,5 tys. złp., co stanowiło 15,7% wartości całych dóbr Jabłonna (dla porównania dodajmy, że wartość samego pałacu jabłonowskiego szacowano w tym czasie na 54,4 tys. złp.).

Położenie całych dóbr, w tym lasów, było bardzo korzystne ze względów handlowych, co podkreślał inwentarz: Mieszkańcy Miasta Pragi y Warszawy przybywają swoim sprzężajem do borów tuteyszych po drzewo. Znaczna część borów leży tuż nad obiema rzekami spławnemi [Wisłą i Narwią], a zatym wywózka drzewa bardzo łatwa y rzadko w innych dobrach łatwieyszą bydź może.

Tak obszerna powierzchnia lasów wymagała od Potockich wyspecjalizowanej służby leśnej. W części folwarcznej, gdzie ulokowane były budynki dla inwentarza i pracowników majątku, znajdował się drewniany dom dla administratora lasów, który tak opisywano: Nadleśniczy ma w nim pięć pokojów, kuchnię, spiżarnię, piwnicę. Na dziedzińcu parkanem obwiedzionym ma studnię z żurawiem, stodółkę, wozownię, oborę i staynię z drzewa wystawione. Za tym zabudowaniem iest ogród warzywny nadleśniczemu do służby oddany. Takie warunki mieszkaniowe mogą świadczyć o wysokim statusie nadleśniczego w dobrach jabłonowskich.

Wśród zabudowań dworskich, do ozdoby dóbr i ku wygodzie dziedzica służących, wymieniana była bażantarnia. Co prawda nieczynna, aczkolwiek z całym potrzebnym wyposażeniem, umożliwiającym w każdej chwili wznowienie hodowli. Ten murowany budynek służył jako mieszkanie dla podleśniczego.

Prace leśne mogli wykonywać chłopi pańszczyźniani z Jabłonny i Chotomowa lub czynszowi z Rajszewa, Bagna, Choszczówki i Józefowa. Jak zauważał autor inwentarza – chłopi z dóbr jabłonowskich otrzymywali nieodpłatnie drewno i cegłę z dominium, aby własnym sumptem wznosić zabudowania (aczkolwiek w samej Jabłonnie mieszkali już w budynkach murowanych wzniesionych przez prymasa Poniatowskiego). W związku ze znaczną ilością dostępnego posuszu, chłopi posiadali prawo zbiórki opału. Prawo poboru drewna na opał i budowę posiadał także proboszcz z Chotomowa.

Położony na wschód od jabłonowskiego klucz Wieliszew składał się z pięciu folwarków (w tym Dębe jako jedyna część dóbr leżał za Narwią na prawym jej brzegu), pięciu wsi pańszczyźnianych i czterech opłacających czynsz. Grunty nieużytkowane rolniczo zajmowały tu 210 włók i cztery morgi, przy czym powierzchnia pod drzewostanem liczyła 188 włók (ok. 3375 ha). Te składały się głównie z sosny i dębu, w niewielkiej tylko części z olszy. Drzewostany były młodsze niż w kluczu jabłonowskim. Szacunek wykonany w 1799 r. opiewał na 141,3 tys. złp. (tj. lasy stanowił 14% wartości całego klucza wieliszewskiego). W lasach wypasano dworskie bydło i owce.

Istotnymi odbiorcami drewna w kluczu wieliszewskich były cegielnia, browar i gorzelnia (jedną z corocznych powinności chłopów z dóbr wieliszewskich było dostarczenie czterech fur drewna do browaru lub trzech do Warszawy). Na zewnątrz sprzedawano opał po cenach takich jak w Jabłonnie i rzadziej drewno budowlane.

Wspomnijmy nieco więcej o cegielniach, które znajdowały się zarówno w kluczu jabłonowskim, jak i wieliszewskim (przy folwarku Dębe). Ta w okolicach Jabłonny produkowała przede wszystkim materiał na potrzeby samego majątku. Bliskość Warszawy i tamtejszy rynek zbytu też dawały niemałe możliwości osiągania zysków. Tym bardziej, że prócz własnej gliny w dobrach Poniatowskich nie brakowało także koniecznego do wyrobu cegły drewna. Wydaje się, że cegielnia w Dębem, pobudowana w 1808 r., powstała w związku z koniunkturą na materiały budowlane, trwającą w czasie znoszenia umocnień twierdzy modlińskiej: Kiedy do Fortecy Modlina o dwie mile odległa nad Narwią niżej położona potrzebowano cegły, wtenczas czyniła cegielnia wielką intratę. Zakład o dwu piecach stał tuż nad brzegiem Narwi, co ułatwiało transport materiałów na budowę twierdzy. Możemy się domyślać, że czas prosperity cegielni oznaczał kres niemałej części lasów w dobrach wieliszewskich (6).

Pierwsze plany urządzenia lasu pojawiły się w dobrach Jabłonna w 1834 r. Las podzielono wówczas na dzielnice, ustalając regularne zręby roczne. Odnowienia na tych zrębach miały następować w sposób naturalny, w efekcie obsiewu z pozostawianych nasienników (7).

Z lat 1838-39 posiadamy informacje nt. personelu leśnego w dobrach Jabłonna. Stanowiło go siedem osób: nadleśniczy Ludwik Jabłoński, który nadzorował pracę strażnika leśnego (Grzegorz Gołębiewski) oraz pięciu gajowych, tj. Jan Kubalski, Józef Morawski, Antoni Słupecki, Józef Gołębiewski i Jan Mroz. Ich pensje, wypłacane kwartalnie, kosztowały dominium 312 zł 15 gr. Niemal połowę tej kwoty, 150 zł, otrzymywał nadleśniczy. Strażnikowi wypłacano 37 zł 15 gr, a gajowym po 25 zł.

Jak pokazują listy płac z tego okresu, użytkowanie lasu wykonywali pracownicy najemni. W latach 1838/39 w uroczysku Bagno wyrąbanych zostało 281 sążni 3,5-łokciowych drewna, za które robotnikom należało się 843 zł wynagrodzenia (8).


Przypisy

1. H. Wajs, Bartnicy z Jabłonny i ich „prawo bartne” z XVII-XVIII w., „Sylwan” nr 10/1984, s. 69-70.
2. H. Wajs, op. cit., s. 69-70.
3. Archiwum Główne Akt Dawnych (dalej AGAD), zespół Archiwum Potockich z Jabłonny (dalej APJ) 92, b.p.
4. Archiwum Główne Akt Dawnych (dalej AGAD), zespół Archiwum Potockich z Jabłonny (dalej APJ) 92, b.p.
5. Składająca się z 30 morgów włóka chełmińska liczyła 17,955 ha.
6. AGAD, APJ sygn. 34.
7. APW, Nadleśnictwo Jabłonna, sygn. 48, Plan urządzenia leśnictwa Bagno, rok 1941.
8. AGAD, APJ 89.